Receznja - Sleek iDivine, paleta cieni



   
Cienie firmy Sleek były moim obiektem pożądania już od dawna, czyli od czasu kiedy zobaczyłam wykonane nimi makijaże dziewczyn na wizażu. Kiedy więc już zamieszkałam w Anglii postanowiłam ich spróbować. Ze względu na aktualny charakter mojej pracy na codzień raczej nie używam cieni, a zwłaszcza w intensywnych kolorach, więc cena tej paletki (Ł7.99) była dla mnie trochę ciężka dla zaaprobowania. Dodatkowo zestawienia kolorystyczne nie do końca przypadły mi do gustu. Najbardziej podobała mi się Au Naturel, jednak wtedy miałam rude włosy i kolory te nie pasowały mi, skusiłam się jednak na nią dla prezent dla biskiej osoby. Zwróciłam uwagę też na Acid. Są to ciekawe, naprawdę nie typowe kolory, ale jednak definitywnie dla kogoś kto dużo eksperymentuje z makijażem. Zadziwił mnie zestaw Sunset - brązy podchodzące mocno pod rudawe, czerwone tony. Ciężko mi sobie wyobraźić typ urody przy którym wyglądałyby one korzystnie. Zdecydowałam się więc na paletę iDivine Bad Girl ze względu na możliwość wykorzystania jej w różnych wariacjach smokey eyes (od szarości i srebra, przez kobalt i granat do czerni) oraz dodatek dwóch jasnych, rozświetlających odcieni. Jest to miks cieni perłowych, matowych i metalicznych.
   Według opisu na stronie producenta cienie te są silnie napigmentowane, zaś perłowe odcienie zawierają duża ilość miki, dzięki czeu odbijają światło mieniąc się na powiece. Kolory jakie widzimy w opakowaniu mają wyglądać tak samo na powiece, a ich formuła ma zapewnić długotrwały efekt.
   Jak ten opis według mnie ma się do rzeczywistości?
   Bardzo podoba mi się konsystencja cieni - delikatna, kremowa, aż przyjemnie nakłada się je na powiekę. Niestety podczas nakładania, czy to załączonym apikatorem (swoją drogą nie wygodnym, bo przez to, że jest dwustronny nie ma opcji, by nim nie ubrudzić), czy pędzelkiem, cień obsypuje się po prostu niesamowicie. Próbowałam podkładać pod oczy chusteczkę, jednak uniemożliwia to wygodną aplikację i cieniowanie. Mój jedyny sposób na nałożenie tych cienii, to zaczecie od nich całego makijażu, następnie zmycie z twarzy resztek cieni, co też nie jest zbyt łatwe, a następnie wykonanie reszty makijażu. Nie jest tojednak sposób w jaki lubię robić makijaż, przez co używanie tych cieni jest dla mnie wręcz niemożliwe.
   Dalej - napigmentowanie jest dobre, ale nie rewelacyjne. Do cieniowania zaś są okropne, kolory źle się ze sobą łączą, bardzo ciężko je wystopniować. Trwałość (nakładane na bazę z Artego) bardzo przyzwoita, co wydaje się dość paradoksalne ze względu na ich obsypywanie się podczas nakładania, jednak już na powiece trzymają się całą noc. Lekko blakną, ale nie jest to zbyt zauważalne. Niestety brokatowe drobinki to kolejny minus i cieżko jest pozbyć się ich z twarzy. Opakowanie solidne, z mocnym zamknięciem i fajnym lusterkiem.
   Podsumowując plusy to mocna pigmentacja, ciekawe i intensywne kolory oraz trwałość. Minusy to przede wszystkim obsypywanie się przy aplikacji oraz nie są one zbyt dobre do cieniowania. 
   Mimo wszystko widziałam tyle cudownych makijaży wykonanych przy użyciu cieni Sleek, że na pewno skuszę się jeszcze kiedyś na jakąś paletę dla weryfikacji mojej opinii. Pierw jednak spróbuję palety cieni z MUA, by wiedzieć, czy Sleek jest warty swojej ceny.  

Paleta Sleek iDivine Bad Girl kolory cieni

W palecie rząd górny, od lewej do prawej: INNOCENCE, GULLIBLE, BLADE, GUN METAL, UNDERGROUND, NOIR
Rząd dolny, od lewej do prawej: INTOXICATED, ENVY, OBNOXIOUS, ABYSS, TWILIGHT, REBEL 

12 komentarzy:

  1. odpisalam Ci u mnie na te pytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Ciekawe, czy jeszcze ktoś się znajdzie z podobnymi negatywnymi doświadczeniami jak ja...

      Usuń
  2. Lubię Sleeki ale z czasem widzę w nich coraz więcej wad;) Są dobrą alternatywą dla wypróbowania i poznania kolorów ale mimo wszystko więcej nie pragnę. Mam kilka palet- Storm była pierwszą i jedyną kupioną ponownie:) uwielbiam Sunset, po którą sięgnęłam finalnie razem z Circus.
    Bad girl też posiadam ale jakoś rzadko po nią sięgam może dlatego, że tak naprawdę wybieram inne firmy.
    Przeszło mi Sleekomaniactwo ale wiem, że dla wielu osób są dobrą i tanią inwestycją bo w taki sposób można mieć niezły zestaw kolorów pod ręką.

    Z MUA kupiłam dwie palety bo pojedyncze cienie mnie zachwyciły. Zobaczymy jak dalej.

    P.S
    Wyrzuć weryfikację obrazkową, będzie przyjaźniej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za radę - wyrzuciłam :) Przynajmniej próbowałam to zrobić, mam nadzieję że się udało :)
      Ja chyba też nie zostanę sleekomaniaczką, choć widziałam na jednym z blogów ich całkiem fajny bronzer z rozświetlaczem, może spróbuję. O tych cieniach MUA zbieram same skrajne opinie za to.

      Usuń
    2. Wg mnie dużo zależy od koloru przy cieniach pojedynczych ale nie ma co oczekiwać, że za funta będzie ud, miód, malina;) Nie uważam, że tanie znaczy bo wśród półki selektywnej też nie brakuje bubli ale warto przefiltrować pod własnym kątem wszelkie informacje.
      Na testerach oglądałam palety i pojedyncze cienie, od razu widziałam, że niektórymi na pewno nie będę sobie zaprzątać głowy.

      Usuń
    3. Udało się :)
      A teraz pytanie techniczne, w jaki sposób mogę Cie zaobserwować?:) bo nie widzę gadżetu ....

      Usuń
    4. Kurczę dwa wieczory się nad tym głowiłam i nie mogę dojść jak! Poratowałabyś mnie na maila? sowimokiem@gmail.com ?

      No nic to stwierdzam, że z cienio-zakupami wstrzymuję się do urlopu i jeśli z jakiś powodów nie kupię lub nie będę zadowolona z inglota, to zacznę kombinować na nowo.

      Usuń
    5. Swietny blog! Bede napeeeewno zagladac;)

      Usuń
    6. Dzięki, bardzo mi miło :)

      Usuń
  3. Hexx Ana już można subskrybować :) Uff nakombinowałam się, trochę techniki i człowiek się gubi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak jest;) Za późno zajrzałam ale udało się :))

      Inglot ma tę przewagę, że kolorystycznie jest bogaty i każdy ta znajdzie coś dla siebie. Na pewno warto od niego zacząć a później sama zadecydujesz:)

      Usuń
    2. Właśnie nie mogłam go tak rzetelnie przetestować, bo co prawda mam ich cienie z dobre 3 lata, ale są to takie papużkowe kolory, że ledwo je liznęłam, dlatego definitywnie muszę popełnić jakiś zakup we wrześniu :D

      Usuń

Dziękuje za wizytę i zostawienie po sobie śladu.
Nie zostawiaj linka do swojego bloga, nie ma takiej potrzeby, ponieważ zawsze zaglądam do odwiedzających mnie osób. Komentarze zawierające adresy lub inną formę reklamy będą kasowane.